Proszę nie dotykać moich piersi!

woman-466130_1280

pixabay.com

Dawno temu, na kursie Centrum Nauki o Laktacji, siedziałam w ławce i słuchałam o tym, że panie położne w szpitalach często bez pytania ściskają piersi młodych mam, żeby sprawdzić „czy jest pokarm”. Myślałam wtedy, że te opowieści to przesada, przecież na pewno nie jest tak źle. Niestety im częściej spotykam się z mamami noworodków, czym częściej o tym słyszę. Zdarzało mi się widzieć na własne oczy, jak panie położne nagminnie, bez ostrzeżenia, boleśnie ściskają brodawki (tak, brodawki!), nierzadko przy tym raniąc je paznokciami. Widuję wiele kobiet, które potem długo goją te skaleczenia, spowodowane nie, jak to czasem bywa, płytkim przystawieniem dziecka, ale niedelikatnością tych osób, które powinny właśnie zadbać o mamę i dziecko w niezwykle wrażliwym okresie po porodzie.

Dlaczego takie „sprawdzanie” to nie jest dobry pomysł?

1. Nikt nie powinien dotykać ciała drugiej osoby bez pozwolenia.
2. Piersi, a zwłaszcza brodawki, są bardzo wrażliwe podczas laktacji. Nikt oprócz Ciebie nie wie, gdzie masz granicę bólu, a skoro tego nie wie, to bardzo łatwo może Ci niechcący zrobić krzywdę.
3. Aby mleko popłynęło z piersi, potrzebna jest oksytocyna. To ona powoduje, że kanaliki mleczne lekko się kurczą i pokarm wypływa na zewnątrz. Oksytocyna, zwana „hormonem miłości”, wydziela się, gdy jest nam miło. Stres hamuje odruch oksytocynowy. Inaczej mówiąc, gdy obca pani niemiło tarmosi Twój biust, poddając go ocenie, mleko raczej się chwilę wstrzyma, niż popłynie rzeką.
4. No właśnie, co z tą rzeką? W pierwszych dobach po porodzie z piersi płynie siara, która jest bardzo skoncentrowana i jest jej bardzo mało. Dziecko nie umie jeszcze jeść tak sprawnie, żeby dało sobie radę ze strumieniem mleka, potrzebuje więc delikatnie płynących kropelek. Jego brzuszek mieści na początku zaledwie 5 ml! Dlaczego więc wszyscy koniecznie chcą, żeby mleko od razu tryskało strumieniami?

Jak widać, ściskanie piersi (a zwłaszcza brodawek, brr) jest nie tylko nieprzyjemne, ale też po prostu nie jest skutecznym sposobem sprawdzenia, czy mama noworodka ma pokarm albo ile go ma. OCZYWIŚCIE, że masz mleko: Twoje ciało szykowało się do tego przez dziewięć miesięcy. Pierwsze krople siary prawdopodobnie widziałaś już w trakcie ciąży (jeśli nie, to nic nie szkodzi – ona i tak tam jest!), a z chwilą oddzielenia się łożyska Twój organizm zaczął produkować jej więcej. Nikt nie powinien poddawać tego w wątpliwość ani oczekiwać, że udowodnisz to, pozwalając na niedelikatne traktowanie Twojego ciała (które tuż po porodzie naprawdę i tak ma już dosyć).

Co możesz zrobić, jeśli tego nie chcesz?

Możesz zrobić to, co Pewna Pani, którą odwiedziłam na porodówce. Gdy położna bez pytania wyciągnęła ręce do jej biustu, Pewna Pani cofnęła się o krok i głośno, wyraźnie powiedziała: „Proszę mnie nie dotykać”. Byłam pełna podziwu i dumy! (Położna zdziwiła się i poprosiła Pewną Panią o samodzielne uciśnięcie piersi.)

Nie jest łatwo sprzeciwić się personelowi w szpitalu, zwłaszcza, gdy masz w głowie dobro dziecka, które może się nie najada, może zapowiadają Wam dokarmianie lub dodatkowe badania krwi, a może po prostu chcesz stamtąd jak najszybciej wyjść. Wiedz jednak, że ta praktyka nie tylko nie jest potrzebna, ale może przynieść Wam szkodę, gdy do poranionej piersi będzie Ci trudno przystawić Twoje głodne niemowlę. Reaguj. To Twoje ciało i Twoje prawo.

P. S. Muszę tutaj dodać, że szanuję i podziwiam zawód położnej. To jest ciężka, niezwykle ważna praca, która wymaga powołania, siły i stałego kształcenia się, i która często jest niedoceniana. Żałuję bardzo, że brakuje dla nich szkoleń w zakresie laktacji, za które nie trzeba by było płacić z własnej kieszeni i podwójnie podziwiam te, które tę ważną wiedzę zdobywają.

Niniejszy artykuł nie stanowi porady medycznej i nie zastąpi konsultacji z lekarzem. W razie wątpliwości postępuj zgodnie z poradą zaufanego lekarza lub doradczyni laktacyjnej.


Żródła:
„Karmienie piersią w teorii i praktyce”, Medycyna Praktyczna, Praca zbiorowa pod red. M. Nehring-Gugulskiej
,,Po prostu piersią” G.Rapley T. Murkett Mamania 2015
Materiały CNoL

 

 

 

4 myśli nt. „Proszę nie dotykać moich piersi!

  1. W moim przypadku tak właśnie było – na drugi dzień po porodzie położna rano scisnęła mi brodawkę, poleciało kilka kropel mleka, powiedziała, że mam mało pokarmu i kazała podać synkowi mleko sztuczne. Dodam, że synek ładnie pierś potrafił ssać, jadł i nie płakał. Na moje stwierdzenie, że przecież poleciało mleko odparła, ze za mało. Wieczorem przyszła inna położna i stwierdziła , że mam dużo mleka i nie muszę dokarmiać… To ściskanie brodawek to był bardzo nieprzyjemny dla mnie moment i pamietam go do dzisiaj .Dziękuję za ten wpis – przy kolejnym dziecku będę wiedziała, ze mam prawo odmówić i nie zgadzać się jeśli jest to dla mnie nieprzyjemne.

  2. U mnie też się to wydarzyło :/ nieprzyjemne uczucie i wiem że przy kolejnym dziecku nie pozwolę dotykać i ściskać moich piersi choć tym razem uszczelilam położna ;P tyle mleka poleciało 🙂 a mimo to kazały dokarmiać ! Co dlaczego!? Przecież mam mleka tyle . Bo dziecko nie przybiera na wadze , cóż wiem że 10% utraty wagi to norma a tu mi wodę z mózgu chce zrobić i przez to dzień dłużej w szpitalu na złość bo nie podalam mieszanki a potem powiedziały że mogę przecież dokarmiać swoim pokarmem

  3. Pingback: Przygotowanie do karmienia piersią w ciąży

  4. Mnie w szpitalu przy próbie dostawienia syna ściśnięto za pierś. Czułam, że pokarm jest, pierś zrobiła się twarda i nabrzmiała. Położna absolutnie o zgodę nie pytała a ścisnęła tak mocno, że myślałam, że gwiazdy zobaczę. Później przez długi czas odczuwałam podobny ból właśnie w tej piersi, przeszło dopiero po kilku tygodniach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *