Karmienie piersią – indywidualna sprawa każdej kobiety

11141731_1661552950724570_4342215370336393769_nProwadzone od wielu lat na całym świecie badania nie pozostawiają wątpliwości: karmienie mlekiem matki bezpośrednio z piersi to najlepszy sposób żywienia niemowląt (i małych dzieci – jako uzupełnienie stałych posiłków). To wiedza elementarna, która powinna być propagowana przez każdego przedstawiciela opieki zdrowotnej, który styka się w swojej praktyce z dziećmi i rodzicami.

Jednak decyzja o sposobie karmienia dziecka należy do matki. Nie do lekarza, położnej, cioci, a nawet nie do ojca dziecka. Dlaczego? Otóż dlatego, że do karmienia naturalnego potrzebne są piersi, i nie są to piersi lekarza, teściowej ani taty. To są piersi matki dziecka, jej ciało, a każdy człowiek ma pełne i niezbywalne prawo do rozporządzania swoim ciałem. Nie można nikogo zmuszać do dzielenia się ciałem, jeśli sobie tego nie życzy, tak samo jak nie wolno nikomu robić wyrzutów, że nie chcąc się ciałem dzielić, jest „egoistą”. Dlatego każda kobieta ma pełne i niezbywalne prawo do samodzielnego decydowania o sposobie karmienia i nie musi się z tego nikomu tłumaczyć. Każda kobieta ma też prawo do poszanowania jej decyzji i jej prywatności.

W moim odczuciu oznacza to, że jeśli dziecko jest karmione mieszanką i ktoś określi jego mamę jako egoistkę, zacznie dociekać jej pobudek i zarzucać złą wolę – to ten ktoś zachowuje się bardzo niefajnie. Nigdy nie znamy całej historii. Być może tej kobiecie powiedziano, że karmiąc piersią, nie może prawie nic jeść. A może miała w młodości traumatyczne doświadczenia związane z ciałem. Albo ktoś ją przekonał, że mieszanka dla alergików będzie lepsza. A może powód jest zupełnie inny – nic nikomu do tego, naprawdę. Jej ciało – jej sprawa!

Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że wiele kobiet nie otrzymuje wystarczającej wiedzy na temat karmienia piersią, żeby dokonać świadomego wyboru. Do tego ogromna grupa mam w Polsce – ponad 90 %! – deklaruje chęć karmienia piersią i rozpoczyna je po porodzie, ale nie otrzymuje potrzebnego na wczesnym etapie wsparcia. Dlatego, gdy ktoś pyta mnie o zakończenie karmienia, zawsze zapytam o przyczyny – starając się to zrobić z poszanowaniem wyboru rozmówczyni. Pytam, bo często w odpowiedzi słyszę, że „lekarz kazał odstawić przed operacją”, że „nie mogę brać leków karmiąc”, że „wracam do pracy, a dziecko idzie do żłobka” albo „jestem w ciąży i słyszałam, że nie wolno”. W tych przypadkach zakończenie karmienia nie jest decyzją mamy i zwykle nie przebiega w zgodzie z jej planami, a co więcej, zazwyczaj nie jest konieczne. Jeśli jednak usłyszę: „Bo tak zdecydowałam i potrzebuję wiedzieć, jak to najlepiej przeprowadzić” – staram się udzielić informacji i wsparcia na temat łagodnego odstawienia, zamiast przekonywać do dłuższego karmienia.

Podkreślam raz jeszcze: karmienie mlekiem matki jest najplepszym sposobem żywienia niemowląt, a karmienie mieszanką zastępczą niesie ze sobą ryzyko zdrowotne dla dziecka. Uważam, że każda przyszła mama powinna być tego świadoma. W żaden sposób nie odbiera to jednak kobiecie prawa do rozporządzania swoim ciałem tak, jak jest dla niej najlepiej.

Każda z nas ma inne oczekiwania i wyobrażenia dotyczące macierzyństwa. Czasem nie jest łatwo wczuć się w sytuację kobiety, która ma te wyobrażenia zupełnie inne, niż my. Myślę jednak, że jest bardzo ważne, aby okazywać innym ludziom (matka też człowiek!) szacunek i życzliwość. Dlatego, zanim następnym razem napiszemy w Internecie: „Moje koleżanki nie karmią, bo tak im wygodniej” – pomyślmy przez chwilę o tym, że może to nie jest prawdziwa przyczyna. A jeśli nawet jest, to naprawdę nie jest to nasz interes.