O prawie do publicznego karmienia piersią

11903879_1148185648528195_5308252559828396907_nNie mogę nie odnieść się do gorącego (znowu!) tematu publicznego karmienia piersią. O karmieniu w przestrzeni publicznej zrobiło się ponownie głośno po tym, jak pewna mama wytoczyła pierwszy w historii polskiego sądownictwa proces przeciwko restauracji, w której nie pozwolono jej nakarmić dziecka piersią przy stoliku
i zaproponowano w tym celu toaletę.

Trudno mi to zrozumieć. Kto jada w toalecie?
I to publicznej, restauracyjnej? Tymczasem podobne propozycje wobec karmiących matek
są na porządku dziennym. Nawet pokoiki
do karmienia są zazwyczaj usytuowane
w śmierdzącym, pełnym patogenów sąsiedztwie WC. Jestem wdzięczna tej pani, że walczy w sądzie, bo wiem, że walczy nie o siebie, ale w imieniu wszystkich polskich matek karmiących naturalnie. Mam nadzieję,
że wygra i że się nie podda.

Dla mamy, która karmi piersią, karmienie to staje się naturalną, codzienną częścią rodzicielstwa. WHO zaleca kontynuację karmienia przez dwa lata lub dłużej,
co w Polsce jest rzadkością i być może dlatego wielu osobom wydaje się, że mama karmiąca to mama z maleńkim niemowlaczkiem, która przecież może się na tych paręnaście tygodni wstrzymać od bywania na mieście. Dla tych, którzy tak myślą, mam dwie złe wiadomości. Po pierwsze, są jednak w naszym kraju kobiety karmiące dłużej, niż trzy miesiące. Po drugie, nawet, gdyby karmienie piersią trwało trzy dni, to i tak
w ciągu tych trzech dni kobieta ma prawo chodzić, gdzie jej się żywnie podoba.
I – tak – karmić wszędzie piersią.

Rzecz w tym, że niezaleznie od tego, jak długo karmimy, chcemy żyć normalnie.
I mamy do tego prawo.

Chcemy i mamy prawo wyjść na spacer, do restauracji, do muzeum; chcemy (albo musimy) chodzić na zakupy, do przychodni i w wiele inych miejsc. Chcemy zabierać tam nasze dzieci, pokazywać im świat, uczyć życia w społeczeństwie i nie patrzeć
na zegarek, że za kwadrans trzeba biec do domu na karmienie. Wiele z nas nie ma
z kim zostawić dziecka, wiele z nas nie chce zostawiać dziecka, a dziecko – tak! –
też ma prawo przebywać w miejscach publicznych. W ten sposób stopniowo oswaja się ze światem. Przez obserwację uczy się interakcji z obcymi, zachowania w kawiarni, funkcjonowania w świecie. Podczas tych doświadczeń bywa głodne. Bywa spragnione lub zmęczone. Bywa zdenerwowane, wystraszone lub niepewne (dlatego często dzieci, nie tylko niemowlęta, proszą o pierś w miejscach publicznych nawet, gdy nie są głodne: żeby się uspokoić, wyciszyć i poczuć bezpiecznie; i nie ma w tym nic złego).

W minionym tygodniu Fundacja Promocji Karmienia Piersią opublikowała oficjalne stanowisko w tej sprawie. Czytamy w nim między innymi:
„Polskie prawo nie zakazuje karmienia piersią w miejscach publicznych. Z licznych przepisów prawa wynika natomiast, że matka i dziecko, a w szczególności niemowlę, są unikalną komórką społeczeństwa i wymagają specjalnej ochrony oraz jak każdy obywatel poszanowania ich praw.”
(Całe stanowisko do przeczytania tutaj)

Głos zabrał także Minister Zdrowia:
„Karmienie piersią jest czynnością nie tylko naturalną, ale wręcz zasługującą
na jak najszersze wsparcie. Piętnowanie kobiet za karmienie w miejscach publicznych jest nie do zaakceptowania.”

Warto także przypomnieć, że prawo polskie zakazuje dyskryminacji ze względu na płeć (macierzyństwo) lub wiek (bycie małym dzieckiem). Matce i dziecku przysługuje więc
na przykład prawo do komfortowego dokończenia posiłku w takim samym miejscu, jak innym ludziom.

W akcie solidarności z walczącą w sądzie matką wiele Polek ustawia sobie
na Facebooku awatary, na których same karmią swoje dzieci. Najczęściej powtarzający się tag to #normalizebreastfeeding i myślę, że doskonale oddaje to sedno problemu. Dla naszego pokolenia – i dwóch poprzednich – nie jest to widok powszechny, ponieważ minionych kilkadziesiąt lat to historia karmienia mieszanką i idiotycznych, zabijających laktację zaleceń żywieniowych. Wierzę, że powoli odzyskujemy karmienie piersią. Coraz łatwiej dotrzeć do rzetelnej wiedzy, coraz więcej jest książek, publikacji, grup wsparcia. Wciąż jest wiele do zrobienia dla kobiet, które chcą karmić naturalnie
(a chce ponad 90% – tyle matek rozpoczyna po porodzie karmienie piersią). Jedną
z tych rzeczy jest przyzwyczajenie Polaków do widoku matki karmiącej. Póki co mam chwilami wrażenie, że dla wielu moich rodaków jest to widok akceptowany jedynie
na ikonach.

5 myśli nt. „O prawie do publicznego karmienia piersią

  1. Karmie małego 14 miesięcy i mało razy zdarzyło mi się karmić w miejscu publicznym. Raz pamiętam, że musiałam nakarmić dziecko gdy siedziałam w kolejce do ginekologa. Wybrałam najbardziej dyskretne miejsce w przychodni. Później zostałam skrzyczana przez Panie w kolejce, że sie chowam. A powinnam bez skrępowania karmić siedząc w kolejce pod gabinetem. Przykry jest jednak fakt, że nawet w przychodniach dziecięcych nie ma miejsc do karmienia piersią. Nawet będąc w specjalistycznym szpitalu dziecięcym karmiłam na parkingu w samochodzie

  2. Pingback: Przygotowanie do karmienia piersią w ciąży

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *