Karmiła piersią podczas ślubu kościelnego – dlaczego to tak bardzo oburza?

Artykuł opublikowany pierwotnie w portalu IgiMag.

Zdjęcia ze ślubu brazylijskiej pary wywołały (kolejną) burzę wokół karmienia piersią. Fotografie ukazały się na instagramowym profilu fotografki Moniki Carvalho i oprócz ponad dwustu polubień, zebrały garść krytycznych komentarzy.

W całej tej aferze chodziło o akt karmienia piersią przed ołtarzem, w momencie zaślubin. Pozytywne opinie przeplatają się z głosami szczerego oburzenia.

„Można było sobie odpuścić”

Na zdjęciu piękna panna młoda, w pełnym anturażu księżniczki oraz białym welonie, stoi z odsłoniętą połową dekoltu i trzyma niemowlaka przy piersi. Z fotoreportażu wynika, że dziecko było karmione także podczas przygotowań, ale w czasie uroczystości zaczęło płakać, więc jego mama, Danielly Katsue, wzięła je na ręce i kontynuowała ceremonię karmiąc na stojąco. Tylko tyle – wzięła swoje własne dziecko na swoim własnym ślubie i nakarmiła je ze swojej piersi, w otoczeniu swoich gości. Internet uważa jednak, że tego było za wiele. Karmienie piersią przed ołtarzem? Skandal, obraza boska. Tak, to jest ten moment, kiedy bardzo się staram nie nawiązać do ikonografii i Marii Karmiącej.

Zamiast tego nawiążę do jednego z polskich komentarzy: że można było nakarmić dziecko wcześniej. Jasne, że można było, co prawda ludzie raczej rzadko chcą jeść wtedy, kiedy ktoś inny tego od nich wymaga, tylko raczej wtedy, gdy są głodni, ale to detal. Wiemy już, to konkretne dziecko było karmione podczas przygotowań (przynajmniej dwa razy, sądząc po zdjęciach). Tylko że tutaj w ogóle nie chodzi o jedzenie. Zawsze, gdy słyszę tego rodzaju komentarz, zastanawiam się, co komentujący wie o niemowlętach i karmieniu. Bo przystawienie do piersi nie jest tym samym dla dziecka, czym dla nas posiłek. Pierś to dla niemowlęcia: jedzenie, picie, uspokojenie, sposób na sen, sprawdzenie, czy mama jest (wymaga tego pierwotny instynkt przetrwania), środek przeciwbólowy (w ludzkim mleku znajdują się substancje przeciwbólowe) oraz regulacja temperatury (klatka piersiowa mamy grzeje lub chłodzi, w zależności od potrzeb).

Dzieci zazwyczaj chcą piersi właśnie wtedy, gdy dzieją się ważne rzeczy

Ludzkie dzieci, jak reszta ssaków, rodzą się z pełnym zestawem odruchów niezbędnych do przeżycia. We wczesnym niemowlęctwie najważniejszym z nich wołanie o pokarm i bliskość opiekuna, co dla dzieci karmionych piersią oznacza zwykle jedno: pierś. Stopniowo, z wiekiem uczą się, że potrzeby można zaspokajać inaczej, ale dziecko Danielly ma około trzech miesięcy. Dopiero niedawno zaczęło ogarniać świat wokół siebie. I jeśli wiemy cokolwiek o niemowlętach, to nie zdziwi nas, że w kościele pełnym obcych ludzi, zapachów i dźwięków, oddalone od rodziców – zdenerwowało się i zaczęło płakać i chciało do piersi. Zresztą starszak zrobiłby to samo, chcąc się uspokoić w nieznanym sobie miejscu.

Prawdopodobnie państwo młodzi mogli zaplanować, że w takiej sytuacji ktoś poda dziecku odciągnięte mleko, uspokoi je i zabierze z kościoła, żeby nie przeszkadzało. Pozwólcie, że wskażę Wam słabe punkty tego planu:

  • Dziecko, najbliższy członek rodziny, ważny uczestnik – nie jest obecne podczas ceremonii. Niektórzy tak wolą, inni nie, bo ludzie są różni
  • Opiekun dziecka też musi wyjść
  • Rodzice prawdopodobnie, zamiast słuchać słów duchownego, nasłuchują, czy płacz ustał
  • Trzeba odciągnąć mleko (nic przyjemnego, czasem wręcz niemożliwe, zwłaszcza w ferworze przygotowań)
  • Podanie butelki jest ryzykowne dla karmienia piersią, a podanie kubeczka ryzykowne dla garnituru osoby podającej
  • Może nie zadziałać
  • Rodzice tego dziecka, państwo młodzi, bohaterowie i gospodarze tej uroczystości zdecydowali inaczej

I mają do tego święte prawo.

Niech robią, co chcą, ale niech się tym nie chwalą w sieci

Na portalu e-dziecko można przeczytać, że fotografka wahała się, czy umieszczać te zdjęcia w sieci, bojąc się fali hejtu. W końcu uznała jednak, że ich piękno powinno zachwycić każdego. Dla mnie także to wzruszająca scena i piękne kadry, co zapewne wynika z tego, że generalnie widok piersi mnie nie oburza i nie szokuje. Kobiety mają piersi. Widujemy je często, mniej lub bardziej odsłonięte: w domu, w lustrze, na plaży, na plakatach, w filmach. I jakoś tak się utarło, że nie przeszkadza nam jako społeczeństwu ich kontekst erotyczny, a przeszkadza karmienie dziecka. Jest tak dlatego, że w kontekście erotycznym występują notorycznie, natomiast publiczne karmienie piersią wciąż jeszcze jest rzadkim widokiem (pisałam o tym w artykule o kampanii w metrze).

W tym sensie publikacja zdjęć Moniki Carvalho ma wielki sens: jest kolejnym małym odcinkiem długiej drogi do oswojenia społeczeństwa z zupełnie naturalnym faktem. A że kościół? Jeśli mielibyśmy sięgać do biblijnych źródeł, najważniejsze, że karmiąca panna młoda miała zasłonięte włosy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *