„Zabierzemy dziecko, a pani sobie odpocznie?” – NIE!

pixabay.com

Na pewno wiecie, że poród porównuje się do przebiegnięcia maratonu. Bez przygotowania. Wysiłek jest ogromny, trudny do opisania. A potem jesteśmy bardzo, bardzo zmęczone.

Dziecko zresztą też, bo ono męczyło się tak samo.

W niektórych szpitalach miłe panie położne proponują więc mamom, że na pierwszą noc zabiorą dziecko, żeby umożliwić zmęczonej kobiecie sen i odpoczynek. Nie dziwię się, że matki czują się wdzięczne, nawet, jeśli nieco zbite z tropu. Ale bardzo się dziwię, że dziś, w XXI wieku, przy obecnej wiedzy o laktacji, porodzie, hormonach – personel szpitalny coś takiego proponuje!

Popatrzcie na inne ssaki – powiedzmy, kotkę z małymi. Albo szympansicę. Czy kiedy urodzi ona dziecko, inne zwierzęta zabierają je, żeby samica spała? Na wszelki wypadek odpowiem, że nie – kotka, szympansica, owca czy mama delfin mają swoje młode cały czas przy sobie.

Gdy dziecka nie ma obok nas, nasze ciało szybko to rejestruje. Zauważa, że odbył się poród, ale nie ma dziecka. I tak, dobrze się już domyślacie – nasze ciało interpretuje to jako UTRATĘ dziecka. Nie będę się zapędzać w działanie hormonów, bo nie znam się na nich dobrze, ale co wiem na pewno, to że po takiej nocy (albo dniu) bez dziecka początki karmienia są trudniejsze, bo po prostu organizm mamy nie ruszył od razu pełną parą. Po co, skoro nie było noworodka? (Pomijając już to, że dzieci często są w tym czasie dokarmiane, co ma wiele skutków ubocznych i nie powinno nigdy dziać się bez konkretnych wskazań.)

Jeśli chcecie mieć udane karmienie piersią, miejcie Wasze dziecko przy sobie od narodzin, najlepiej cały czas w kontakcie ciało do ciała*. Wówczas hormony będą działać, a laktacja ruszy z kopyta. Pomoże to także Wam w zrelaksowaniu się – dzięki działaniu oksytocyny – a dziecku poczuć się bezpiecznie po trudnym doświadczeniu porodu. Oczywiście można i należy prosić o pomoc bliskich oraz miłe panie położne 🙂

*)Poród cesarski to oczywiście osobna sprawa, ale w takim przypadku także warto prosić, żeby noworodek jak najszybciej był przy Was – nawet, jeśli oznacza to więcej pracy dla położnych!


Źródła:
„Karmienie piersią w teorii i praktyce. Podręcznik dla Doradców i Konsultantów laktacyjnych oraz położnych, pielęgniarek i lekarzy.” Medycyna Praktyczna, Kraków 2012
Carlos Gonzalez „Moje dziecko nie chce jeść”
Gill Rapley, Tracey Murkett „Po prostu piersią”
Opierałam się też na spotkaniach i warsztatach ze specjalistami oraz na mojej praktyce jako promotorki karmienia piersią.

Niniejszy artykuł nie stanowi porady medycznej i nie zastąpi konsultacji z lekarzem. W razie wątpliwości postępuj zgodnie z poradą zaufanego lekarza lub doradczyni laktacyjnej.

Proszę odstawić dziecko od piersi

doctor-1228627_1920

pixabay.com

„Proszę odstawić dziecko od piersi” – to zdanie nigdy, przenigdy nie powinno paść z ust lekarza. Nigdy. Taka porada jest działaniem na szkodę dziecka, a często także na szkodę karmiącej matki. Czemu dziecka – nie trzeba chyba tłumaczyć. Mleko matki jest najwłaściwszym pokarmem dla wszystkich niemowląt i małych dzieci (z wyjątkiem pewnych bardzo rzadkich chorób, jak np. galaktozemia). Jeśli chodzi o matkę, karmienie piersią zmniejsza ryzyko osteoporozy i niektórych rodzajów raka, pomaga przy depresji poporodowej, buduje poczucie kompetencji rodzicielskich. Natomiast nieplanowane odstawienie wiąże się zawsze z dużym żalem, który potrafi przybrać postać tak poważną, że mówi się wręcz o żałobie po karmieniu. Wielka szkoda, że tak niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę i lekką ręką zaleca zakończenie karmienia.

Kiedy nie musisz odstawiać dziecka:

  1. Gdy jesteś chora. Choroba nie przechodzi przez mleko, przeciwnie, dostarczasz dziecku przeciwciał, zmiejszając ryzyko zarażenia. Możesz także przyjmować leki. Wbrew obiegowej opinii (i wbrew informacjom na ulotkach) większość leków można przyjmować podczas karmienia piersią, a dla innych istnieją bezpieczne odpowiedniki. Tutaj znajdziesz listę niewielu chorób, przy ktorych nie można karmić, a tu laktacyjny leksykon leków.
  2. Gdy masz depresję i potrzebujesz leków. Istnieją leki antydepresyjne, które można przyjmować karmiąc piersią. Znajdź psychiatrę, który Ci takie dobierze. Uświadom swojemu lekarzowi, że karmienie piersią pomaga w depresji, podnosząc poziom oksytocyny oraz wzmacniając poczucie kompetencji rodzicielskich.
  3. Gdy będziesz miała operację lub z innego powodu musisz iść do szpitala. Znieczulenie i leki nie są powodem do odstawienia dziecka od piersi. Zażądaj takiego doboru leków, żebyś mogła karmić. Rozłąka też nie musi oznaczać odstawienia. Odciągaj mleko w szpitalu dla podtrzymania laktacji lub poproś o pojedynczy pokój i miej dziecko przy sobie. Wymagaj od szpitala, żeby chroniono Wasze karmienie. Dopilnuj, żeby w kartę wpisano Ci „laktacja”. Możesz omówić to wszystko zawczasu z lekarzem ze szitala i z doradcą laktacyjnym.
  4. Kiedy dziecko jest chore. Zdarza się, że personel szpitalny odradza matkom karmienie piersią chorych dzieci w szpitalu. Argumenty są przeróżne: bo dziecko ma biegunkę (a może od antybiotyku, co?) a nawet „bo matka ma zestresowane mleko”. To skandal. Karmienie naturalne chroni dziecko przed szpitalnymi patogenami, minimalizuje stres i ból, pomaga przetrwać. Nie daj sobie wmówić, że nie wolno Ci karmić piersią chorego dziecka! To najlepsze, co możesz dla niego zrobić. I tak, dotyczy to także żółtaczki noworodka i anemii.
  5. Kiedy dziecko idzie do żłobka/przedszkola. Karmienie piersią pomoże mu uporać się ze stresem i zminimalizuje ryzyko chorób. Odstawienie nie ułatwi dziecku niczego. Paniom opiekunkom też nie, choć może im się tak wydawać. Może się zdarzyć, ze dziecko przez pierwsze dni w żłobku nie będzie chciało jeść, ale zdarza się to tak samo często dzieciom, które nie są karmione piersią i samo mija.
  6. Kiedy wracasz do pracy. Nie ma żadnego powodu, żeby powrót do pracy oznaczał odstawienie. Nie trzeba też ograniczać dziecku mleka wcześniej. Dziecko rozumie, że jest mama – jest mleko, nie ma mamy – nie ma mleka. Nadrobicie popołudniami (i pewnie nocą, tak), Twoja laktacja szybko się dostosuje, a karmienie piersią sprawi, że zarówno Ty, jak i dziecko będziecie mniej chorować (korzyść dla pracodawcy!).
  7. Kiedy dziecko ma alergię. Wyłączne karmienie piersią przez 6 miesięcy jest czynnikiem minimalizującym ryzyko alergii, a u dziecka alergicznego – łagodzi przebieg alergii i zmniejsza ryzyko tzw. marszu alergicznego, czyli dalszych objawów z astmą włącznie. „Wyłączne” oznacza także, że nie podajemy mieszanki „na kilka dni, żeby zaleczyć jelita”! Mleko modyfikowane nie leczy jelit, a nawet przeciwnie. Nie istnieje „alergia na pokarm matki”. Dalsze karmienie piersią w okresie rozszerzania diety także ma ogromne znaczenie, w pewnym stopniu chroniąc dziecko z alergią przed nowymi produktami. (Jeśli jesteś mamą alergika, przeczytaj także mój post o diecie tutaj.)
  8. Kiedy dziecko ma „nietolerancję laktozy”. Jeżeli dziecko ma galaktozemię, to rzeczywiście nie może być karmione piersią. Galaktozemia to poważna choroba diagnozowana w pierwszych dniach życia, ponieważ dzieci chore na galaktozemię od urodzenia nie przybierają na wadze. Natomiast niemowlęta nie chorują na taką, jak niektórzy dorośli, nietolerancję laktozy Jeżeli podejrzewasz, że Twoje dziecko ma problem z nadmiarem laktozy w Twoim mleku, najlepiej zgłoś się do doradcy laktacyjnego, który skoryguje sposób karmienia i rozwiąże problem.
  9. Kiedy dziecko je mało stałych pokarmów. Odstawienie od piersi sprawi, owszem, że będzie musiało zacząć więcej jeść. Ale nie posłuży zdrowiu dziecka. Raczej należy się zastanowić, co jest przyczyną problemu (anemia? problemy z napięciem w buzi lub integracją sensoryczną? infekcja? nadmierne oczekiwania opiekunów?)
  10. Kiedy jesteś w ciąży. Zdrowa, fizjologiczna ciąża nie jest przeciwwskazaniem do karmienia piersią. Jeśli jednak jesteś w ciąży zagrożonej, rozważ wraz z lekarzem zakończenie karmienia.
  11. Kiedy nie możesz zajść w ciążę. Porada, by zakończyć karmienie piersią, jest często pierwszą, jakiej udziela ginekolog. Tymczasem wiele kobiet zachodzi w ciążę podczs laktacji, więc niekoniecznie to karmienie jest przyczyną. Może Twój organizm jeszcze nie doszedł do siebie po poprzednim porodzie. Podniesiony podczas laktacji poziom prolaktyny bywa czasem problemem, ale nie jest to zwykła sytuacja. Możesz poprosić o badania hormonalne i rozważyć dalsze postępowanie zależnie od wyników.
  12. Kiedy partner ma dosyć tego, że „piersi są tylko dla dziecka”. Sporo kobiet ma przy karmieniu wrazliwy biust i źle znosi pieszczoty tej strefy. Część mam jest zmęczona opieką nad dzieckiem i w ogóle nie ma siły na seks. Warto o tym pogadać, rozważając wspólnie korzyści dla dziecka (zwłaszcza, gdy nie ma jeszcze dwóch lat!) i Wasze potrzeby. Zazwyczaj zakonczenie karmienia nie sprawi, że będziesz wypoczęta i chętna – lepiej sprawdzi się pełniejsze włączenie partnera w obowiązki domowe, parę randek, zatrudnienie pani do sprzatania i inne rozwiązania skupione na Twoich i Waszych wspólnych potrzebach, a nie na dziecku i jego karmieniu 🙂
  13. Kiedy dziecko skończy 6/12/18/24/56 miesięcy. Doprawdy nie rozumiem, jak to możliwe, że niektórzy lekarze wciąż szerzą mit pt.: „to już sama woda”. Tymczasem badania dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że na każdym etapie laktacji mleko matki jest idealne dla dziecka. Nadto żaden autorytet medyczny jak dotąd nie odważył się ustanowić górnej granicy karmienia piersią. Jedyne zalecenie to „jak długo matka i dziecko tego chcą”.
  14. Kiedy boli je brzuszek. Układ pokarmowy niemowlęcia intensywnie dojrzewa i brzuszek czasem boli. Niektóre dzieci mają też kolki. Odstawienie od piersi nie pomoże, a naraża dziecko na (niebagatelne) konsekwencje sztucznego żywienia.
  15. Kiedy dziecko często się budzi w nocy. Ludzie budzą się w nocy. Mali ludzie budzą się częściej. To zupełnie normalne, w dodatku badania dowodzą, że sposób żywienia nie ma tu nic do rzeczy.
  16. Bo będzie mieć próchnicę. Ten mit został obalony ponad dekadę temu, ale niestety polskie podręczniki dla dentystów najwyraźniej są aktualizowane rzadziej.

Karmienie piersią lub zakończenie karmienia to decyzja Twoja i dziecka. Tylko Twoja i dziecka. To Twoje ciało, to dziecka organizm i nikt nie ma prawa wywierać na Was nacisku – strasząc, grożąc, namawiając lub udzielając nieprawdziwych informacji. Takie przypadki warto zgłaszać dyrekcji placówki, Rzecznikowi Praw Pacjenta, Ministerstwu Zdrowia i Fundacji Promocji Karmienia Piersią, bo dopóki nie ma skarg – oficjalnie „nie ma problemu”.

Aktualne zalecenia Ministerstwa Zdrowia w sprawie karmienia piersią znajdziecie tutaj. Warto je wydrukować i pokazać lekarzom, jeżeli potrzebujecie argumentu w dyskusji 🙂

Niniejszy artykuł nie stanowi porady medycznej i nie zastąpi konsultacji z lekarzem. W razie wątpliwości postępuj zgodnie z poradą zaufanego lekarza lub doradczyni laktacyjnej.


Źródła:
„Karmienie piersią w teorii i praktyce. Podręcznik dla Doradców i Konsultantów laktacyjnych oraz położnych, pielęgniarek i lekarzy.” Medycyna Praktyczna, Kraków 2012
Centrum Nauki o Laktacji: przeciwwskazania i kontrowersje
http://www.e-lactancia.org/
Carlos Gonzalez „Moje dziecko nie chce jeść”
Gill Rapley, Tracey Murkett „Po prostu piersią”
Polskie Towarzystwo Alergologiczne
Ministerstwo Zdrowia
mataja.pl

Proszę nie dotykać moich piersi!

woman-466130_1280

pixabay.com

Dawno temu, na kursie Centrum Nauki o Laktacji, siedziałam w ławce i słuchałam o tym, że panie położne w szpitalach często bez pytania ściskają piersi młodych mam, żeby sprawdzić „czy jest pokarm”. Myślałam wtedy, że te opowieści to przesada, przecież na pewno nie jest tak źle. Niestety im częściej spotykam się z mamami noworodków, czym częściej o tym słyszę. Zdarzało mi się widzieć na własne oczy, jak panie położne nagminnie, bez ostrzeżenia, boleśnie ściskają brodawki (tak, brodawki!), nierzadko przy tym raniąc je paznokciami. Widuję wiele kobiet, które potem długo goją te skaleczenia, spowodowane nie, jak to czasem bywa, płytkim przystawieniem dziecka, ale niedelikatnością tych osób, które powinny właśnie zadbać o mamę i dziecko w niezwykle wrażliwym okresie po porodzie.

Dlaczego takie „sprawdzanie” to nie jest dobry pomysł?

1. Nikt nie powinien dotykać ciała drugiej osoby bez pozwolenia.
2. Piersi, a zwłaszcza brodawki, są bardzo wrażliwe podczas laktacji. Nikt oprócz Ciebie nie wie, gdzie masz granicę bólu, a skoro tego nie wie, to bardzo łatwo może Ci niechcący zrobić krzywdę.
3. Aby mleko popłynęło z piersi, potrzebna jest oksytocyna. To ona powoduje, że kanaliki mleczne lekko się kurczą i pokarm wypływa na zewnątrz. Oksytocyna, zwana „hormonem miłości”, wydziela się, gdy jest nam miło. Stres hamuje odruch oksytocynowy. Inaczej mówiąc, gdy obca pani niemiło tarmosi Twój biust, poddając go ocenie, mleko raczej się chwilę wstrzyma, niż popłynie rzeką.
4. No właśnie, co z tą rzeką? W pierwszych dobach po porodzie z piersi płynie siara, która jest bardzo skoncentrowana i jest jej bardzo mało. Dziecko nie umie jeszcze jeść tak sprawnie, żeby dało sobie radę ze strumieniem mleka, potrzebuje więc delikatnie płynących kropelek. Jego brzuszek mieści na początku zaledwie 5 ml! Dlaczego więc wszyscy koniecznie chcą, żeby mleko od razu tryskało strumieniami?

Jak widać, ściskanie piersi (a zwłaszcza brodawek, brr) jest nie tylko nieprzyjemne, ale też po prostu nie jest skutecznym sposobem sprawdzenia, czy mama noworodka ma pokarm albo ile go ma. OCZYWIŚCIE, że masz mleko: Twoje ciało szykowało się do tego przez dziewięć miesięcy. Pierwsze krople siary prawdopodobnie widziałaś już w trakcie ciąży (jeśli nie, to nic nie szkodzi – ona i tak tam jest!), a z chwilą oddzielenia się łożyska Twój organizm zaczął produkować jej więcej. Nikt nie powinien poddawać tego w wątpliwość ani oczekiwać, że udowodnisz to, pozwalając na niedelikatne traktowanie Twojego ciała (które tuż po porodzie naprawdę i tak ma już dosyć).

Co możesz zrobić, jeśli tego nie chcesz?

Możesz zrobić to, co Pewna Pani, którą odwiedziłam na porodówce. Gdy położna bez pytania wyciągnęła ręce do jej biustu, Pewna Pani cofnęła się o krok i głośno, wyraźnie powiedziała: „Proszę mnie nie dotykać”. Byłam pełna podziwu i dumy! (Położna zdziwiła się i poprosiła Pewną Panią o samodzielne uciśnięcie piersi.)

Nie jest łatwo sprzeciwić się personelowi w szpitalu, zwłaszcza, gdy masz w głowie dobro dziecka, które może się nie najada, może zapowiadają Wam dokarmianie lub dodatkowe badania krwi, a może po prostu chcesz stamtąd jak najszybciej wyjść. Wiedz jednak, że ta praktyka nie tylko nie jest potrzebna, ale może przynieść Wam szkodę, gdy do poranionej piersi będzie Ci trudno przystawić Twoje głodne niemowlę. Reaguj. To Twoje ciało i Twoje prawo.

P. S. Muszę tutaj dodać, że szanuję i podziwiam zawód położnej. To jest ciężka, niezwykle ważna praca, która wymaga powołania, siły i stałego kształcenia się, i która często jest niedoceniana. Żałuję bardzo, że brakuje dla nich szkoleń w zakresie laktacji, za które nie trzeba by było płacić z własnej kieszeni i podwójnie podziwiam te, które tę ważną wiedzę zdobywają.

Niniejszy artykuł nie stanowi porady medycznej i nie zastąpi konsultacji z lekarzem. W razie wątpliwości postępuj zgodnie z poradą zaufanego lekarza lub doradczyni laktacyjnej.


Żródła:
„Karmienie piersią w teorii i praktyce”, Medycyna Praktyczna, Praca zbiorowa pod red. M. Nehring-Gugulskiej
,,Po prostu piersią” G.Rapley T. Murkett Mamania 2015
Materiały CNoL