Dieta mamy alergika

sesame-696991_1280

pixabay.com

Czy wiecie, że ponad 80% karmiących piersią Polek jest na diecie eliminacyjnej? Czasem są to diety wprowadzane na własną rękę, wynikające z popularnego mitu o diecie matki karmiącej.* Często, niestety, dietę taką zaleca pediatra, dermatolog lub nawet alergolog, gdy niemowlę cierpi na bóle brzucha, ma wysypkę lub dużo ulewa. Obecnie często się mówi o tym, żeby nie eliminować żadnych produktów z diety bez konkretnych wskazań lekarza. Chcę Wam napisać o tym, jak się mają takie wskazania do obecnej wiedzy o laktacji.

Dr Magdalena Nehring-Gugulska, doradczyni laktacyjna, w swoim artykule o żywieniu w okresie karmienia piersią pisze:
„Nie przywiązuj nadmiernej wagi do zachowań dziecka i nie wiąż tego z tym, co dzisiaj jadłaś. Dzieci reagują płaczem na wiele różnych czynników – dolegliwości brzuszkowe, połykane powietrze, oddawanie gazów lub stolca, temperatura powietrza, ucisk ubranka, emocje rodziców, opiekunów. Próby wiązania niepokojów lub kolki jelitowej dziecka z konkretnymi pokarmami spożywanymi przez matkę prowadzą często do opacznych wniosków. Napięcie jakie następuje po zjedzeniu np. pomidora jest pewniejszą przyczyną kolki niż sam pomidor. Nawet pokarmy wzdymające (kapusta, kalafior, rzodkiewka, drożdże, fasola i in.), a także silne alergeny (mleko krowie i przetwory, owoce cytrusowe, orzeszki ziemne, jaja, soja, ryby i in.) nie mają jak dostać się do mleka matki.
(O kolce czytajcie na mataja.pl)

Aktualizacja: pewne nowe badania wskazują na obecność beta-laktoglobuliny w mleku matki, która spożywa mleko krowie. Są jednak wątpliwości, czy do pokarmu może przedostawać się cała cząsteczka tego białka. Więcej w tym artykule.

Z kolei w wywiadzie, który przeprowadziłam z dr Gugulską dla Kwartalnika Laktacyjnego, czytamy:

„Jeśli lekarz stwierdzi charakterystyczny zespół objawów (są takie specjalne protokoły określające zestawienie objawów i ich nasilenie) oraz wykona pewne badania, to może podjąc próbę eliminacji dwóch alergenów z diety matki – białek mleka krowiego i jaj kurzych. I tu uwaga! Według współczesnej wiedzy dietę taką stosuje się raptem dwa, maksymalnie cztery tygodnie. Jeśli nie ma wyraźnej poprawy, matka wraca do normalnego odżywiania.” [Podkreślenia moje.]
Według przytaczanych przez dr Nehring-Gugulską badań poprawa nastąpi średnio u jednego na 200 dzieci, i mowa tutaj o dzieciach rzeczywiście cierpiących na alergie pokarmowe. Spośród niemowląt karmionych piersią alergie takie stwierdza się u 2% dzieci. Jak więc widać, bardzo niewielki odsetek dzieci rzeczywiście poczuje się lepiej. Teraz wspomnijmy te ponad 80% z nas, które się katują dietą…

W dłuższym wywiadzie na ten sam temat, przeprowadzonym przez miesięcznik „Dziecko”, mowa jest o tym, że mleko matki po prostu nie zawiera alergenów [aktualizacja: z wyjątkiem wspomnianej przeze mnie wyżej beta-laktoglobuliny, która jest najczęściej uczulającym białkiem mleka krowiego]. Doświadczenia matek wskazują, że u wspomnianego niewielkiego procenta dzieci dieta mamy jest pomocna.
[Wiem, że miesięcznik „Dziecko” to nie jest profesjonalne źródło, ale mimo to polecam Wam wspomniany wywiad.]

O tym protokole wprowadzania ewentualnej diety czytamy też w podręczniku dla lekarzy i doradców laktacyjnych „Karmienie piersią w teorii i praktyce”. Wyraźnie zaznaczono tam, że w razie braku poprawy należy wrócić do normalnego żywienia, a jeśli jest poprawa – wprowadzać jajka, a potem mleko na próbę co kilka tygodni.

Tutaj muszę wspomnieć o mieszankach mlecznych dla alergików. Wciąż, niestety, zdarza się, że przy alergii lekarz zaleca taką mieszankę zamiast karmienia piersią. To wielka pomyłka i działanie na szkodę małego pacjenta. W przypadku alergii, szczególnie pokarmowej, karmienie piersią jest bardzo, bardzo ważne. Chroni jelita dziecka, może zatrzymać marsz alergiczny, osłania cały organizm dziecka przed alergenami oraz skutkami obniżonej odporności. Polskie Towarzystwo Alergologiczne wśród metod zapobiegania alergii wymienia wyłączne karmienie piersią do 4-6 miesiąca życia (jak wiemy, obecne wytyczne większości autorytetów żywieniowych mówią o 6 miesiącach).

Jednocześnie to badanie wydaje się sugerować, że spożywanie białek mleka krowiego przez matkę nie tylko nie szkodzi dziecku z grupy ryzyka, ale być może chroni je przed alergią (daleko jeszcze do ostatecznego wniosku, ale potwierdza się, że dieta „na wszelki wypadek” to zły pomysł). Wydaje się, że w mleku matki są przeciwciała, które zmniejszają ryzyko późniejszej alergii na te właśnie produkty, które spożywamy.

We wszystkich tych źródłach jest mowa o alergii na białka mleka krowiego, ponieważ jest to najczęstsza alergia u dzieci (czyli te 2% dzieci kp). Alergie na inne produkty są jeszcze rzadsze i dlatego mało zbadane. Wśród zaleceń wyraźnie jest mowa o eliminowaniu wyłącznie mleka i jaj i tylko na 2-4 tyg (dłużej w razie ewidentnej poprawy). Ma to kolosalne znaczenie dla zdrowia karmiących kobiet. W okresie karmienia piersią mamy zwiększone zapotrzebowanie na wapń, a w diecie Polek produkty mleczne są zazwyczaj jego głównym żródłem. Jeśli eliminujemy je z naszego jadłospisu, jesteśmy poważnie zagrożone osteoporozą, a tymczasem jedząc zdrowo – jesteśmy przed nią chronione przez karmienie właśnie. Dochodzi więc do paradoksalnej sytuacji. (Zobaczcie też wpis Hafii pt. „Po co mi dietetyk?„)

Eliminacja innych produktów niż dwa omówione, a szczególnie usuwanie z naszej diety wszystkich możliwych alergenów, nie ma żadnych podstaw naukowych, a jednocześnie jest bardzo ryzykowna dla zdrowia. Warto pamiętać, że kobieta karmiąca piersią jedno dziecko ma zwiększone zapotrzebowanie kaloryczne, i to o ok. 500 kcal, a jeśli jest bardzo szczupła, to o więcej. Trudno dostarczyć sobie tyle energii jedząc cztery produkty na krzyż. Tego rodzaju dieta jest także stresem dla organizmu, a stresów mamy już naprawdę wystarczająco dużo!

Podsumowując, jeżeli lekarz Waszego dziecka sugeruje Wam dietę eliminacyjną, najlepiej:
– poprosić o skierowanie do alergologa (poszukajcie dobrego, z aktualną wiedzą o laktacji!)
– skonsultować się z doradczynią laktacyjną
– wysypkę dobrze jest pokazać dermatologowi.

Jeżeli chcecie poczytać o tym, jak ja się dałam głodzić, zapraszam na str. 44 tutaj 😉

Niniejszy artykuł nie stanowi porady medycznej i nie zastąpi konsultacji z lekarzem. W razie wątpliwości postępuj zgodnie z poradą zaufanego lekarza lub doradczyni laktacyjnej.


*) O tym, że można jeść kapustę i czekoladę przy karmieniu piersią przeczytacie na przykład tutaj:
http://malgorzatajackowska.com/…/dieta-w-okresie-karmienia…/
http://www.hafija.pl/…/dieta-mamy-karmiacej-piersiajedz-co-…
http://mataja.pl/…/suche-suchary-mokra-woda-dieta-rezim-i-…/
http://mataja.pl/…/smaki-mleka-kobiecego-a-preferencje-kul…/
http://www.rozamarzy.com/tag/dieta-matki-karmiacej/
http://femaltiker.pl/dieta-mamy/dieta-mamy/
http://kobiety.med.pl/cnol/index.php…
http://www.doktormagda.med.pl/index.php/2014-03-15-16-08-15/12-jak-odzywiac-sie-w-czasie-karmienia

Korzystalam także z tych źródeł:
http://kobiety.med.pl/cnol/images/cnol/Publikacje/Javrinen_alergia.pdf
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24164317
http://mataja.pl/2015/10/eliminacja-nabialu-w-trakcie-karmienia-piersia-zwieksza-ryzyko-rozwoju-alergii-pokarmowej-u-dziecka/
Krauze A.: Problemy alergiczne u niemowląt. W: Nehring-Gugulska M, Żukowska-Rubik M, Pietkiewicz A. Karmienie piersią w teorii i praktyce. Podręcznik dla Doradców i Konsultantów laktacyjnych oraz położnych, pielęgniarek i lekarzy. Medycyna Praktyczna, Kraków 2012
https://www2.pta.med.pl/dla-alergikow/alergia/alergia-u-dzieci/
https://issuu.com/fundacjapromocjikarmieniapiersia/docs/kwartalnik_laktacyjny_1_2016 str.42